Telewizja a rozwój dzieci – jak telewizja wpływa na dziecko?

Wiele osób zastanawia się jak telewizja wpływa na rozwój dzieci. A jeśli wpływa, to czy negatywnie czy pozytywnie? Czy uczy i rozwija, czy może wręcz przeciwnie?

Kiedy przychodzą do mnie rodzice z niemówiącym dzieckiem, jednym z najważniejszych pytań które zadaję, dotyczy oglądania telewizji. Jeśli dziecko ją ogląda, radzę na jakiś czas wyłączyć telewizor. Bardzo często okazuje się, że już po trzech tygodniach takiego „odwyku” dziecko robi znaczące postępy. Chętniej bawi się z rodzicami, zauważa ich obecność, jest zainteresowane tym co mama robi w kuchni, a tata w garażu, zaczyna reagować na własne imię, chce uczyć się nowych słów. Dodatkowo rodzice często mówią, że od momentu wyłączenia telewizora mają więcej czasu dla siebie.

Dlaczego telewizja tak znacząco wpływa na rozwój poznawczy dziecka? Postaram się dziś odpowiedzieć na to pytanie obalając trzy mity związane z telewizorem.

Mit pierwszy: Telewizja uczy

Często słyszę, że dziecko oglądając kolorowe filmiki uczy się nowych słów, nowych czynności, słucha języka, dialogów więc wpływa to na jego komunikację. Otóż nie.

Dziecko oglądając bajkę czy choćby reklamy widzi migające, kolorowe obrazy, z których nic nie rozumie. Uśmiecha się do pana, który reklamuje pastę do zębów, zaczyna gaworzyć do Teletubisia, zagaduje do postaci z bajki, chce powtórzyć dźwięki wydawane przez misia z dobranocki i co się dzieje? Nic. Nikt, nawet na chwilę nie przerywa swoich monologów czy wydawanych dźwięków by pochwalić dziecko. Nikt nie zwraca na niego żadnej uwagi, nikt nie chwali, nie wspiera, nie namawia do powtarzania czy nazywania. Tak może zrobić jedynie drugi człowiek podczas interakcji twarzą w twarz.

To właśnie mama lub tata pokazują dziecku jak wartościowe są jego wszystkie początkowo bardzo proste komunikaty. Każdy dźwięk wydany przez malucha jest nagradzany, nazywany i powtarzany wielokrotnie (według badań przez pierwszy rok po narodzinach dziecka 90% werbalnego naśladowania inicjuje matka). Dziecko nagrodzone radością mamy po wydaniu dźwięku, automatycznie chce go powtórzyć, żeby znów dostać nagrodę.

Ponadto, drugi człowiek jest w stanie dopasować poziom języka do umiejętności dziecka, pomóc mu, kiedy dziecko zaczyna mówić pierwsze słowa czy zdania. Są to sytuacje niezbędne do prawidłowego rozwoju językowego i poznawczego dziecka i nigdy żadne urządzenie nie będzie w stanie zastąpić rodziców czy dziadków.

Telewizja nie tylko nie uczy języka, ale również nie uczy nowych czynności. Dzieci, szczególnie do 12 miesiąca życia poznają świat fizycznie tzn. dotykają, oglądają, sprawdzają czy dana rzecz się porusza, jak smakuje i czy da się ją zjeść lub zrzucić ze stołu. Mózg dziecka rozwija się przez działanie i aktywność, a nie bierne patrzenie w ekran.

Wyobraźcie sobie, że nie umiecie jeździć na rowerze. Czy oglądając filmiki instruktażowe, znając budowę roweru i całą teorię bylibyście w stanie wsiąść na rower i jechać? Oczywiście, że nie. Wiele razy spadniecie, zanim przejedziecie pierwsze metry.

Dodatkowo dziecko zaczyna naśladować proste czynności np. czesanie lali dopiero wtedy, kiedy zobaczy tę czynność wykonywaną przez drugiego człowieka, nie w monitorze telewizora czy komputera.

 

Mit drugi: Bajki dla niemowlaków stymulują rozwój dzieci.

Zmroziło mnie kiedyś, gdy zobaczyłam ile jest na Youtubie filmów oznaczonych jako „bajki dla niemowlaków”. Puszczanie tego dziecku, to po prostu robienie mu krzywdy. Etap do momentu skończenia pierwszego roku życia to okres wielu zmian i zdobywania bardzo ważnych prymarnych umiejętności, które mają ogromny wpływ na późniejszy rozwój poznawczy dziecka. Jak wspominałam wcześniej, małe dziecko uczy się poprzez działanie, aktywność – czyli zabawę. Według badań zabawa wpływa na rozwój językowy dziecka, a jego umiejętności językowe są nierozerwalnie związane z dalszym rozwojem.

Badania pokazały, że dzieci bawiące się w pokoju, w którym gra telewizor ciągle zmieniały zabawki, prezentowały uboższe schematy zabaw, wykazywały się mniejszą kreatywnością. Dzieje się tak dlatego, gdyż każdy dźwięk z reklamy, filmu czy bajki jest na tyle silnym bodźcem, że przerywa działanie dziecka, ucina aktywność i zmusza do skupienia się właśnie na nim. Takie „ucinanie”, przerywanie działań uszkadza pamięć roboczą w mózgu dziecka, która odpowiedzialna jest za wybieranie, zachowywanie i obrabianie dużej ilości informacji, tak aby zrealizować konkretne, złożone zadanie. Te zadania to dla dziecka np. mówienie, czytanie czy liczenie.

Mit trzeci: Bajki to fajna zabawa.

Rodzice twierdzą, że dziecko tylko przed telewizorem czy laptopem potrafi się skupić. Usiedzi wtedy nawet 15 minut w jednym miejscu i jest zaciekawione, a rodzice są dumni z grzecznego malucha.

Owszem dzieci lubią obrazy na ekranie monitorów, gdyż jest to stymulacja prawej półkuli mózgu. A to jest po prostu przyjemne i łatwe. Nie wnosi jednak nic pożytecznego. Oczywiście, mam tutaj na myśli dzieci do trzeciego roku życia. Potem można puścić dziecku krótką bajeczkę (oczywiście, jeśli nie ma zaburzeń rozwoju języka i rozwija się normatywnie), ale musi być to sesja oglądania wraz z rodzicem, który porozmawia z dzieckiem o bajce.

Jak ważne są odpowiednie stymulacje dziecka do trzeciego roku życia pokazują badania dzieci adopcyjnych. Po upadku dyktatury w Rumunii do domów dziecka trafiło 170 tysięcy sierot. Wiele z tych dzieci przez pierwsze lata życia było pozbawionych podstawowych bodźców wynikających z kontaktu z drugim człowiekiem. Leżały i wpatrywały się w sufit, nie były dotykane, całowane, nie mówiono do nich w intencjonalny sposób.

Wiele z tych dzieci trafiło później do rodzin zastępczych. W wieku 12 lat przeprowadzono badania. Dzieci, które zabrane były do rodzin zastępczych w wieku 4, 6 czy 10 lat, miały niższą inteligencję, problemy językowe, trudności w relacjach – szczególnie z dorosłymi. Zaś u dzieci, które trafiły do rodziny zastępczej przed ukończeniem pierwszego roku życia trudności rozwojowe niemal nie występowały. Badania pokazują jak  ważne są bodźce, którymi otaczane jest dziecko do 3 roku życia. Brak odpowiednich stymulacji sprawia, że dzieci nie rozwijają się, podobnie jak złe stymulacje tj. oglądanie telewizji, bajek na tablecie czy telefonie komórkowym.

Na koniec, badania przeprowadzone w grupie 5 i 6 latków oglądających telewizję mniej niż 60 minut dziennie oraz więcej niż 180 minut dziennie. Dzieci, które oglądały mniej telewizji miały o wiele bardziej rozwnięte umiejętności motoryczne, szczególnie motoryki małej, wychwytywały więcej szczegółów i potrafiły przenieść je na rysunek.

Badania zostały zaczerpnięte z następujących pozycji: „Teleogłupianie. O zgubnych skutkach oglądania telewizji (nie tylko przez dzieci).” M. Desmurget oraz „Zastygłe spojrzenie. Fizjologiczne skutki patrzenia na ekran a rozwój dziecka” R. Patzlaff. Warto również przeczytać: „Cyfrową demencję” M. Spitzera oraz „iMÓZG. Jak przetrwać technologiczną przemianę współczesnej umysłowości.” G. W. Small, G. Vorgan.

Na koniec, jako wisienka na torcie krótki filmik o wpływie wysokich technologii na rozwój dzieci:

Więcej na temat wpływu wysokich technologii na rozwój dzieci w linku –  Jaki tablet kupić dziecku?

Miłego czytania i oglądania!

 

No votes yet.
Please wait...

2 komentarze do wpisu „Telewizja a rozwój dzieci – jak telewizja wpływa na dziecko?

  1. Nareszcie! Ilość rodziców bagatelizujących wpływ telewizji na życie i rozwój ich dzieci jest porażająca… Bo przecież trzeba zrobić coś w domu, bo trzeba mieć chwilę dla siebie. Można inaczej! U nas TV nie jest włączana w ogóle poza wieczorami kiedy córka śpi, a wciąż spotykam się z wielkim zdziwieniem, żeby nie powiedzie uznaniem za wariata :) Dodałabym jeszcze, żeby danym stało się zadość, że grający TV nawet tylko w tle zmniejsza interakcje (żywe/prawdziwe/realne) nawet o 40%!!! Biorąc pod uwagę fakt, że rozmawiamy ze sobą mniej – my rodzice, dzieci, ogólnie ludzie na świecie… zmniejszenie tego o prawie połowę jest mocno ryzykowne, a na pewno szkodliwe. Mam nadzieję, że Twój artykuł przekona odwiedzających stronę rodziców :)

Dodaj komentarz